Spis treści - Wiersze
(artykul 1)
Gdzieś tam na Smutnym Oceanie
O pustym sercu, przeraźliwie cichym,
Gdzie nawet zbłąkanej mewy wołanie,
Marzeniem bywa prawdziwym,
Wszystko umarło...
Lecz to śmierć pozorna,
To nie ukojenie w wieczności,
Bo oto nadchodzi ona,
Straszliwa burza w ciemności,
Potężna, niezwyciężona... (...)
O pustym sercu, przeraźliwie cichym,
Gdzie nawet zbłąkanej mewy wołanie,
Marzeniem bywa prawdziwym,
Wszystko umarło...
Lecz to śmierć pozorna,
To nie ukojenie w wieczności,
Bo oto nadchodzi ona,
Straszliwa burza w ciemności,
Potężna, niezwyciężona... (...)
K. K. (31.10.1998)
(artykul 2)
Powierzyliście mi małego.
I nie żyje.
A z nim i z nas niejeden razem odszedł z pola.
Załogi - nie ma prawie. Kto wie jeszcze -- czyje
Oczy kraj ujrzą?
To dola. Cóż piękniejszego niż być żeglarzem?
Fach męski.
Na lądzie - wszyscy radzi by być żeglarzami...
Byle nie to... To jedno!
Ot - widzicie sami,
Jak już początek jest ciężki...
I nie żyje.
A z nim i z nas niejeden razem odszedł z pola.
Załogi - nie ma prawie. Kto wie jeszcze -- czyje
Oczy kraj ujrzą?
To dola. Cóż piękniejszego niż być żeglarzem?
Fach męski.
Na lądzie - wszyscy radzi by być żeglarzami...
Byle nie to... To jedno!
Ot - widzicie sami,
Jak już początek jest ciężki...
(artykul 3)
Szum większy, gęściej morskie snują się straszydła,
Majtek wbiegł na drabinę: gotujcie się dzieci!
Wbiegł, rozciągnął się, zawisł na niewidzialnej sieci
Jak pająk czatujący na skinienie sidła.
Wiatr - Wiatr! - dąsa się okręt, zrywa się z wędzidła,
Przewala się, nurkuje w pienistej zamieci,
Wznosi kark, zdeptał fale i skroś nieba leci,
Obłoki czołem sieka, wiatr chwyta pod skrzydła.
I mój duch masztu lotem buja śród odmętu.
Wzdyma się wyobraźnia jak warkocz tych żagli,
Mimowolny krzyk łączę z wesołym orszakiem;
Wyciągam ręce, padam na piersi okrętu,
Zdaje się, że pierś moja do pędu go nagli:
Lekko mi! rzeźwo! lubo! wiem, co to być ptakiem.
Majtek wbiegł na drabinę: gotujcie się dzieci!
Wbiegł, rozciągnął się, zawisł na niewidzialnej sieci
Jak pająk czatujący na skinienie sidła.
Wiatr - Wiatr! - dąsa się okręt, zrywa się z wędzidła,
Przewala się, nurkuje w pienistej zamieci,
Wznosi kark, zdeptał fale i skroś nieba leci,
Obłoki czołem sieka, wiatr chwyta pod skrzydła.
I mój duch masztu lotem buja śród odmętu.
Wzdyma się wyobraźnia jak warkocz tych żagli,
Mimowolny krzyk łączę z wesołym orszakiem;
Wyciągam ręce, padam na piersi okrętu,
Zdaje się, że pierś moja do pędu go nagli:
Lekko mi! rzeźwo! lubo! wiem, co to być ptakiem.