żagle,żeglarstwo,szkolenia,wspomnienia

rejsy,tawerna,zagle,żaglach

zeglarstwo,szanty,informacje.

żeglarstwo jako moja pasja - żeglarstwo jako hobby

Zapraszamy do galerii oraz tapet

A na mroźne wieczory, zapraszamy do czytania ciekawych książek.

żeglarstwo sposobem na życie

Obejżyj tapety, na których żagle ukazują to, czym dla mnie jest żeglarstwo - sposobem na życie. Odwiedź naszą tawerne i naciesz swoje ucho historiami, nie z tego świata :). Przeczytaj wspomnienia opisujące nasze rejsy. Ujżyj w myślach widoki pięknych mazur. Wszytsko znajdziesz na tej stronie - żeglarstwo, zeglarstwo, tawerna, widoki, zagle, żagle, wspomnienia.
0.39334100 1280608001
 

/ Tawerna / Samo zycie

 

"Psia wachta"

W marynarkach handlowych hołduje się na ogół systemowi trzech stałych wacht, przy czym pierwszą "psią wachtą” zwykło się nazywać wachtę trwającą od godziny 20.00 do 24.00. Wachta środkowa, trwająca od północy do 04.00, nosi ponurą nazwę "wachty cmentarnej” (graveyard watch), chociaż pierwotnie nosiła ona nieco inną nazwę, a mianowicie "gravy eyed watch", co można by tłumaczyć jako "wachta klejących się oczu”. Wachta środkowa jest w zasadzie najtrudniejsza i zdarza się, że niejednemu marynarzowi kleją się oczy. Starzy marynarze znajdowali na to sposób, smarując sobie powieki tytoniem. Równie ciekawe jest pochodzenie nazwy "psia wachta” (dodge watch). Wyraz angielski dodge oznacza: wymykać się, wykręcać się od obowiązku. Jej nazwa może również pochodzić od angielskiego słowa docked - obcięta, ograniczona lub skrócona. Zgodnie z tym, co mówi na ten temat niesprawdzona historia, pewien stary angielski kapitan, niezbyt biegły w pisaniu, z trudem wykaligrafował w dzienniku okrętowym słowo dog zamiast dodge. Młodsi oficerowie bali się poprawić kapitana, który nie szczędził ordynarnych słów, a nawet pięści, i naśladując go równie błędnie zapisywali dog, co znaczy pies, zaś samą wachtę - "psia wachta”. W istocie rzeczy nazwa tej wachty pochodzi od zniekształconego słowa "dodge", co oznacza, iż jest to wachta zmienna. Samo słowo watch - wachta miało się podobno pojawić w języku angielskim stosunkowo wcześnie, bo w okresie inwazji Normanów (1066 rok) i oznaczało wówczas okres wzmożonej czujności - okres, w którym część załogi znajdowała się w pogotowiu.

Terminem watch określano później przyrząd do mierzenia mijającego czasu. Nie był to bynajmniej instrument mechaniczny - zegar czy też używany obecnie chronometr, lecz zwykła tarcza z namalowanymi cyframi i dwiema wskazówkami. W miarę upływu czasu, odmierzanego z pomocą klepsydry, wskazówki przesuwane były odpowiednio ręką oficera wachtowego. Termin watch oznacza we współczesnym języku angielskim także zegarek. We flocie jednak pierwszym jego znaczeniem jest wachta. Z chwilą pojawienia się na okrętach chronometrów zaczęto określać - drogą obliczeń - długość geograficzną, a tym samym pozycję okrętu. Szerokość geograficzną bowiem można było znaleźć według pozycji słońca lub według Gwiazdy Polarnej. Znalezienie długości geograficznej wymaga bardzo dokładnego czasu, a więc chronometr musiał chodzić bez przerwy, co do sekundy, za co dawniej czyniono odpowiedzialnym najstarszego żołnierza piechoty morskiej spośród zaokrętowanego oddziału. Mimo iż dzisiaj nawigację ułatwia szereg urządzeń oraz instrumentów, dokładność zegarów ma nadal ogromne znaczenie. Kontrolę nad okrętowymi czasomierzami sprawują ludzie z działu nawigacyjnego.

Zwykle załoga okrętu lub statku dzieli się na trzy zmieniające się wachty, dzięki czemu uzyskuje się odpowiednią ilość czasu na odpoczynek. Dawniej załogi okrętów dzieliły się na dwie wachty: wachtę lewej burty i wachtę prawej burty. Tak więc wszyscy marynarze dzielili się na dwie grupy, z których, po wejściu okrętu do kampanii, starsi porucznicy formowali wachty na przemian z obu grup ustawionych w rzędzie po lewej i prawej burcie okrętu. Stąd pochodzenie nazw obu wacht - prawej burty i lewej burty. Dlaczego zaś się mówi: "dwa dzwonki”, "trzy dzwonki”, "cztery dzwonki”, chociaż wybija je tylko jeden dzwon, albo dlaczego mówi się "wybito dwie szklanki”, "trzy szklanki”, zamiast po prostu powiedzieć, iż dzwon okrętowy wybił właśnie pięć lub siedem razy? Można to tłumaczyć oszczędnością słów tam, gdzie ich nie było potrzeba zbyt wiele. Gadulstwo na okręcie nie było zresztą nigdy dobrze widziane. Najczęściej uciekano się do przekazywania treści rozkazów i komend, a także meldunków za pomocą przeróżnych sygnałów. Uderzenie w dzwon nie oznaczało tylko i wyłącznie, że upłynęło pół godziny. Jedno uderzenie w dzwon różniące się od zwykłego wybijania "szklanek” oznaczało na przykład przygotowanie się wstępującej wachty. Różnicę uderzenia może wyłowić oczywiście jedynie wprawne ucho marynarza, które z łatwością rozpozna, nawet z daleka, czy "szklanki” wybija wprawna ręka, czy też ręka marynarza początkującego. Są i inne wyjątki w rytuale wybijania "szklanek”. Jedyny raz w roku, zgodnie ze starym zwyczajem, w noc sylwestrową o godzinie 24.00 najmłodszy członek załogi wybija 16 "szklanek”, to znaczy 8 na północ i zakończenie wachty oraz 8 dodatkowych, na zakończenie "wachty” starego roku, przenosząc wraz z dźwiękami dzwonu odgłosy dawnej epoki barwnego życia marynarskiego.