żagle,żeglarstwo,szkolenia,wspomnienia

rejsy,tawerna,zagle,żaglach

zeglarstwo,szanty,informacje.

żeglarstwo jako moja pasja - żeglarstwo jako hobby

Zapraszamy do galerii oraz tapet

A na mroźne wieczory, zapraszamy do czytania ciekawych książek.

żeglarstwo sposobem na życie

Obejżyj tapety, na których żagle ukazują to, czym dla mnie jest żeglarstwo - sposobem na życie. Odwiedź naszą tawerne i naciesz swoje ucho historiami, nie z tego świata :). Przeczytaj wspomnienia opisujące nasze rejsy. Ujżyj w myślach widoki pięknych mazur. Wszytsko znajdziesz na tej stronie - żeglarstwo, zeglarstwo, tawerna, widoki, zagle, żagle, wspomnienia.
0.49712500 1268228201
 

/ Tawerna / Samo zycie

 

Pokład musi lśnić jak słońce

Wygląd okrętu czy statku - schludny lub zaniedbany - świadczy o załodze. Wiadomo, że tam, gdzie dba się o statek i sprzęt, panuje wzorowy porządek i dyscyplina wśród marynarzy. Czystość pokładu to przedmiot marynarskiej ambicji w wielu flotach. Już w czasach bardzo dawnych istniał specjalny rytuał szorowania okrętowych pokładów. Do szorowania używano specjalnego kamienia, zwanego "świętym kamieniem"  - "holystone". Istnieje wiele wersji na temat pochodzenia wyrazu holystone, zaciemniających jego faktyczne źródło: pierwotnie miękkie piaskowce (holystone) to były kamienie nagrobkowe (headstone) skradzione z cmentarzy; piaskowiec holystone używany był do czyszczenia pokładu, aby był on biały na niedzielę; kamień ten pochodził z kamieniołomów w Ziemi Świętej (Holy Land), skąd był przywożony na statkach. Rytuał czyszczenia kamieniem pokładu byt spełniony tylko wtedy, gdy marynarze pracowali na kolanach, ale i wtedy była to tylko dopełnienie powierzchowne. Pierwsza faza pracy obejmowała posypywanie piaskiem z plaży zmoczonego uprzednio pokładu. Potem wychodzili ludzie z miękkim piaskowcem - holystone. Świeży piaskowiec miał wielkość 5-funtowej kostki. Na obu końcach były kółka, przez które przewlekano linę. Na jeden kamień przypadało 2 ludzi, którzy przeciągali kamień od siebie i do siebie tak długo, dopóki nie zeskrobali brudu z pokładu. Wtedy przychodzili inni marynarze z miotłami i wiadrami. Pokłady spryskiwano, piasek i wodę wymiatano do przejść, a następnie usuwano na zewnątrz przez odpływniki. Pracę dozorował bystrooki oficer, wyszukując najdrobniejsze plamki. Jeżeli zauważył chociażby ślad brudu, przywoływał marynarzy z powrotem i zmuszał do pracy dopóty, dopóki pokład nie był lśniąco czysty. Kiedy piasek został zmyty, przychodzili nowi ludzie ze ścierkami i wycierali pokład do sucha, oczywiście na tyle, na ile pozwalała pogoda. Wiele miejsc na pokładzie - pod windami, wokół kabestanów i pod kratą wokół głównego masztu z kołkami do obkładania lin - było trudno dostępnych i dlatego tutaj zamiast dużych piaskowców używano małych. Miały one mniej więcej wielkość modlitewnika biskupiego (Episcopal prayer book) i tak też je nazywano. Marynarze musieli szorować nimi deski na kolanach, często raniąc się boleśnie przy tej czynności. Obecnie na okrętach szkolnych, także w polskiej Marynarce Wojennej i Handlowej, przyjął się zwyczaj szorowania pokładu za pomocą cegły. „Cegiełkowanie” pokładu odbywa się również na kolanach, pod okiem bosmana okrętowego lub innego podoficera, który skrupulatnie przestrzega dokładności. Po wyszorowaniu pokład lśni czystością i z powodzeniem mógłby służyć jako deska do krojenia chleba. (W epoce okrętu żaglowego skuteczność szorowania pokładu sprawdzana była w ten sposób, iż oficer kładł się nań w białym mundurze lub sprawdzał czystość pokładu białą rękawiczką). Tak więc przysłowiowa czystość pokładów szkolnych żaglowców i jachtów ma bogatą tradycję.