Przylądek Dobrej Nadziei
[Afryka - Republika Południowej Afryki - 34°21S/18°29'E]
Pierwszym europejczykiem, który zawitał na ten przylądek, był Portugalczyk Bartolomeu Diaz w roku 1488 i nadał mu nazwa "Cabo Tormentoso" czyli "Przylądek sztormów". W późniejszych latach nazwa ta została zmieniona na "Przylądek dobrej nadziei" przez króla Portugalii Jana II. Nazwa ta wzięła się z wielkich nadziei, jakie niosło ze sobą otworzenie drogi morskiej do Indii. W 1580 Sir Francis Drake miał powiedzieć o nim "najpiękniejszy przylądek na świecie". W świecie żeglarzy jest on najczęściej nazywany po prostu "Przylądek".
Stanowi on zakończenie dużego i niezwykle malowniczego półwyspu, u którego nasady leży Kapsztad (Kaapstad, Cape Town). Półwysep leżący w nizinnym otoczeniu stanowią skaliste wzgórza charakterystycznego powulkanicznego kształtu z niesamowitą pojedynczą gigantyczną Górą Stołową (Tafelberg, Table Mountain) o wys. 1068 m, dominującą nad otoczeniem, której nazwa wiernie oddaje jej kształt. Część półwyspu, łącznie z bardzo urozmaiconą linią brzegową, stanowi rezerwat wielu stref przyrody skupionych na niewielkim terenie, z ogromną różnorodnością występujących tam organizmów żywych.
Pomimo tego, iż Przylądek Dobrej Nadziei jest zaliczany do "Wielkich przylądków" będących "szczytami" morskich szlaków, to tak samo jak Horn, nie jest on najbardziej na południe wysuniętym przylądkiem na swoim kontynencie. Południowy czubek Afryki znajduje się na przylądku Agulhas, inaczej zwanym "Przylądkiem Igielnym", który leży o 150km od Przylądka Dobrej Nadziei i jest zarówno umowną granicą pomiędzy oceanem Indyjskim a Atlantyckim.
Pomimo przyjaznej nazwy, jest to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na szlakach żeglugowych - jest to obszar jednej z największych na świecie aktywności wyładowań atmosferycznych.
Swą sławę w historiach żeglarzy zdobył w wyniku zaginięcia okrętu holenderskiego kapitana Hendrick van der Decken'a w XVII wieku. Próbował on opłynąć Przylądek w czasie bardzo złej pogody. Stąd może pochodzić legenda o "Latającym Holendrze" - statek, który widziano potem niejednokrotnie w tawernianych opowieściach.
---
Gdzieś pod Cape Town zahuczał wiatr,
Barometr upadł zaś na pysk,
Przy pompach tyrał każdy z nas
Ratując łajbę swą i zysk.
["KLIPER" - Qftry]
---
Pierwszym europejczykiem, który zawitał na ten przylądek, był Portugalczyk Bartolomeu Diaz w roku 1488 i nadał mu nazwa "Cabo Tormentoso" czyli "Przylądek sztormów". W późniejszych latach nazwa ta została zmieniona na "Przylądek dobrej nadziei" przez króla Portugalii Jana II. Nazwa ta wzięła się z wielkich nadziei, jakie niosło ze sobą otworzenie drogi morskiej do Indii. W 1580 Sir Francis Drake miał powiedzieć o nim "najpiękniejszy przylądek na świecie". W świecie żeglarzy jest on najczęściej nazywany po prostu "Przylądek".
Stanowi on zakończenie dużego i niezwykle malowniczego półwyspu, u którego nasady leży Kapsztad (Kaapstad, Cape Town). Półwysep leżący w nizinnym otoczeniu stanowią skaliste wzgórza charakterystycznego powulkanicznego kształtu z niesamowitą pojedynczą gigantyczną Górą Stołową (Tafelberg, Table Mountain) o wys. 1068 m, dominującą nad otoczeniem, której nazwa wiernie oddaje jej kształt. Część półwyspu, łącznie z bardzo urozmaiconą linią brzegową, stanowi rezerwat wielu stref przyrody skupionych na niewielkim terenie, z ogromną różnorodnością występujących tam organizmów żywych.
Pomimo tego, iż Przylądek Dobrej Nadziei jest zaliczany do "Wielkich przylądków" będących "szczytami" morskich szlaków, to tak samo jak Horn, nie jest on najbardziej na południe wysuniętym przylądkiem na swoim kontynencie. Południowy czubek Afryki znajduje się na przylądku Agulhas, inaczej zwanym "Przylądkiem Igielnym", który leży o 150km od Przylądka Dobrej Nadziei i jest zarówno umowną granicą pomiędzy oceanem Indyjskim a Atlantyckim.
Pomimo przyjaznej nazwy, jest to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na szlakach żeglugowych - jest to obszar jednej z największych na świecie aktywności wyładowań atmosferycznych.
Swą sławę w historiach żeglarzy zdobył w wyniku zaginięcia okrętu holenderskiego kapitana Hendrick van der Decken'a w XVII wieku. Próbował on opłynąć Przylądek w czasie bardzo złej pogody. Stąd może pochodzić legenda o "Latającym Holendrze" - statek, który widziano potem niejednokrotnie w tawernianych opowieściach.
---
Gdzieś pod Cape Town zahuczał wiatr,
Barometr upadł zaś na pysk,
Przy pompach tyrał każdy z nas
Ratując łajbę swą i zysk.
["KLIPER" - Qftry]
---
Hubert Smusz