żagle,żeglarstwo,szkolenia,wspomnienia

rejsy,tawerna,zagle,żaglach

zeglarstwo,szanty,informacje.

żeglarstwo jako moja pasja - żeglarstwo jako hobby

Zapraszamy do galerii oraz tapet

A na mroźne wieczory, zapraszamy do czytania ciekawych książek.

żeglarstwo sposobem na życie

Obejżyj tapety, na których żagle ukazują to, czym dla mnie jest żeglarstwo - sposobem na życie. Odwiedź naszą tawerne i naciesz swoje ucho historiami, nie z tego świata :). Przeczytaj wspomnienia opisujące nasze rejsy. Ujżyj w myślach widoki pięknych mazur. Wszytsko znajdziesz na tej stronie - żeglarstwo, zeglarstwo, tawerna, widoki, zagle, żagle, wspomnienia.
0.83535500 1280608611
 

/ Miejsca

 

Przylądek Horn

(Cape Horn, The Horn)  
[Ameryka Południowa - Chile -  55°59'S/ 67°16'W]

horn zdjecie Jest to najbardziej na południe wysunięty przylądek z Archipelagu Tierra del Fuego w południowym Chile. Znajduje się on na wyspach "Hermit Islands". Jest to również najbardziej na południe położony przylądek z "wielkich przylądków", oznacza on północną granicę przejścia Drake'a [Drake Passage - cieśnina pomiędzy Ameryką południową a Antarktyką], to tutaj spotyka się Atlantyk z Pacyfikiem. Jest to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na szlakach żeglugowych wielkich kliprów.

W dzisiejszych czasach szlaki towarowe prowadza przez kanał Panamski, lecz za czasów wielkich żaglowców była to główna droga w handlu na trasach dookoła świata.

horn - stary Nazwa Przylądek Horn wywodzi się z jego oryginalne nazwy pochodzącej z języka duńskiego "Kaap Hoorn" na cześć duńskiego miasta Hoorn. Angielscy żeglarze jak zwykle bez poszanowania dla innych kultur :) zerżnęli nazwę i uprościli ją tak, aby dało się ja łatwo wymówić i powstała nazwa "Cape Horn" [(ang.)horn - róg]. W Hiszpanii jest on znany jako "Cabo de Hornos" co dosłownie oznacza "przylądek piekarnika" [(hiszp.)horno - piekarnik, kuchenka]. Wśród żeglarzy jest on najczęściej nazywany "Horn" [The Horn]

   ---
   Powiedział Paddy: "Ostatnia rzecz,
   Co ją uczynić Ci trza.
   Trzy razy musisz okrążyć stół,
   Gdzie bycze tkwią rogi dwa.
   I wtedy brachu tak możesz rzec,
   Że zejman z Ciebie i chwat.
   Trzykrotnie już okrążyłeś Horn
   I pływasz od wielu lat."

   ["PADDY WEST" - Ryczące Dwudziestki]
   ---

Horn szczegoly Sam przylądek, pomimo tego, że jest uważany za najbardziej na południe wysunięty punkt Ameryki Południowej - nim nie jest. Znajduje się on na Wyspie Horn, która jest najbardziej na południe położoną wyspą wśród wysp "Hermit Islands". Punktem należącym do kontynentu Ameryki Południowej, położonym najbardziej na południe jest przylądek Froward. Natomiast punktem położonym najbardziej na południe w masywie szelfu kontynentalnego Południowej Ameryki są wyspy Diego Ramirez Islands znajdujące się 100km na południowy-zachód od przylądka Horn, oraz 93km na południowo-południowy zachód od wysp Ildefons, które ciągną się na 8km na południe. Powierzchnia wysp nie wynosi więcej niż 1 km2.

Aby opłynąć czubek Ameryki południowej można wybrać jedna z licznych dróg:
  • Cieśnina Magellna - cieśnina pomiędzy głównym masywem Ameryki południowej, a Tierra del Fuego. Jest to jedno z głównych przejść, chodź dość ciasne. Było one jedynym przejściem do czasu odkrycia Hornu.
  • Beagle Channel - przesmyk pomiędzy Tierra del Fuego a Wyspą Navarino, oferuje potencjalne przejście, chodź nie należy one do najłatwiejszych.
  • pomniejsze przesmyki na północ od Przylądka Horn, pomiędzy wyspą Wollaston a Hermite Islands
Wszystkie powyższe przejścia grożą nadzianiem się na zdradliwe skały, gdyż silny występuje tutaj wiatr katabatyczny zwany w tych rejonach "Williwaw" - jest to bardzo nagły i silny szkwał, który schodzi po zboczu góry.

Przejście Drake'a na południe od przylądka Horn zapewnia nam otwarte wody (400 km szerokości), które pozwalają na manewrowanie w przypadku nagłych zmian pogody. Jest to droga która jest obecnie najczęściej wybierana przez statki handlowe pomimo możliwości wystąpienia ekstremalnych warunków pogodowych.

   ---
   Dzisiaj pierwszy raz ujrzałem go,
   Kiedy szliśmy wzdłuż przylądka Horn.
   Po raz pierwszy zobaczyłem strach,
   Gdy ocean zawrzał wokół nas.

   Wachta nocna uderzyła w dzwon,
   Kiedy szliśmy wzdłuż przylądka Horn.
   Najpierw runął fał, zaraz po nim bras,
   Gdy ocean zawrzał wokół nas.

      W dali Horn czeka nas, wicher smaga twarz,
      Pośród fal, groźnych skał Boże prowadź nas.
      I gdy dryf znosi tam, gdzie już śmierć o krok,
      Razem w górę go!
      Razem w górę go!

   ["CAPE HORN" - Perły i Łotry Shanghaju]
   ---

Co do tych warunków, to składają się na nie w większości wiatry wiejące na tych szerokościach geograficznych prawie bez przeszkód w postaci masywów lądowych. Wiatry zaczynają się rozpędzać na "ryczących czterdziestkach", szaleją na "wyjących pięćdziesiątkach", a sieja spustoszenie na "wrzeszczących sześćdziesiątkach" Aby przejść przez Horn należy spłynąć na południe aż do 56°S. W tych okolicach wiatry są dodatkowo "przyspieszane" poprzez efekt tunelu , który tworzy się pomiędzy Andami a Antarktyką. Wiatry te powodują olbrzymie spiętrzenie fal, które posuwają się bez przeszkód na oceanie południowym, ale przybywając w okolice Hornu napotykają wypłycenie i spiętrzają się nad powierzchnię wody, przez co stają się krótsze i bardziej strome, powodując olbrzymie zagrożenie dla statków.

Aby sytuacje jeszcze pogorszyć, napotykają one na silny wiatr wiejący z zachodu, powodujący jeszcze większe spiętrzenie się mas wody. Fale te są często nazywane "rogue waves" chodź nie jest to dla nich prawidłowa nazwa.

„Rogu wave” jest to pojedyncza fala, która powstaje w wyniku nałożenia się fal na siebie i potrafi osiągnąć wysokość przekraczająca dwukrotnie wysokość fal, z których się narodziła.

Pomimo tego, że o takich falach marynarze opowiadali już od wieków -  jako legendy morskie i historie opowiadane z przymrużeniem oka i niedowierzaniem słuchaczy; jako o potworach morskich zatapiających statki jednym ruchem - to pierwszą taką falę udokumentowano dopiero 1 stycznia 1995 roku. Wydarzyło się to na platformie wiertniczej Draupner u wybrzeży Norwegii. W miejscu, gdzie normalne fale miały wysokość 12m, pojawiła się pojedyncza fala "rogue (freak) wave" o wysokości 26m. Nazwana ją "falą Draupner'a", i w założeniu powstaje ona raz na 200 tysięcy fal.

Jeżeli fale nie przeszkadzają tak bardzo, to swoje 5 groszy dorzuca wiatr i prądy morskie, gdy chce się płynąć "na przeciw nim" czyli opłynąć Horn ze wschodu na zachód.

   ---
   Za rufą wśród fal pozostał zły Horn,
   Krew przyschła na ranach zadanych przez sztorm.
   Wśród żagli i lin wciąż śpiewam co dnia
   O życia żegludze pod prąd i pod wiatr."

   ["MGŁA" - Perły i Łotry Shanghaju]
   ---


Był to szczególny problem dla ówczesnych okrętów, które nie miały zbyt dużej zdolności do pływania "pod wiatr". W dzisiejszych czasach współczesne jednostki mają większą zdolność płynięcia pod wiatr, przez co zachodnia podróż dookoła Hornu stała się odrobinę łatwiejsza dla jachtów, które czynią to np. w wyścigu "Global Challenge" - regaty jachtów załogowych; bądź w wyścigu "Vendée Globe" - rogaty samotników, non-stop i bez pomocy.

Aby zakończyć temat niebezpieczeństw czyhających na śmiałków należy dodać zagrożenie ze strony gór lodowych, które w sierpniu potrafią dojść aż ponad 50°S

Co do samej historii przylądka Horn, to został on odkryty w 1525 przez Francisco de Hoces płynącego na statku San Lesmes, który był członkiem ekspedycji Loaísa. Został on zepchnięty przez wiatr aż do 56º S.

We wrześniu 1578 roku Sir Francis Drake w swojej podróży dookoła świata przechodzi przez Cieśninę Magellana. Lecz zanim jego okręt był w stanie kontynuować swą podróż na północ, napotkał on sztorm, który zepchnął ich na południe od Tierra del Fuego. Napotkane otwarte wody pozwoliły przypuszczać Drake'owi, że Tierra del Fuego nie jest kolejnym kontynentem - jak ówcześnie sądzono - a jedynie wyspą z otwartą przestrzenią do żeglugi na południe od niej. To spostrzeżenie nie zostało jednak wykorzystane przez jakiś czas, gdy statki wciąż pływały niebezpieczna cieśniną Magellana.

   ---
   Choć piratem był, szlachecki jednak tytuł miał,
   Jego imię połączyło oceany dwa,
   On odważnie pierwszy spojrzał na Cape Horn,
   Zuchwałością nikt nie przewyższał go.

   ["SIR FRANCIS DRAKE" - Segars]
   ---

Na początku XVII wieku Duńska Kompania Wschodnio-Indyjska miała monopol na wszystkie Duńskie szlaki handlowe które przebiegały przez Cieśninę Magellana i Przylądek dobrej Nadziei - jedyne znane drogi morskie do Dalekiego Wschodu. Aby przełamać ten monopol i znaleźć alternatywną drogę do Indi, Duński handlarz Jacob le Maire wraz z nawigatorem Willem Schouten'em wyruszają w podróż, aby zbadać sugestie Drake'a co do drogi na południe od Tierra del Fuego. Wspierani przez rade miasta Hoorn, wypływają na ekspedycję na dwóch statkach "Eendracht" i "Hoorn" w maju 1615. "Hoorn" został zniszczony w wypadku u wybrzeży Patagonii, lecz w styczniu 1616 roku "Eendracht"  przepływa przez "cieśninę Le Maire " i widzi wysoką wyspę na południu . Nadają jej imię "Kaap Hoorn" na cześć swoich sponsorów. W tym momencie Horn był uważany na część Tierra del Fuego. W wyniku bardzo ciężkich warunków pogodowych dopiero w roku 1624 odkryto, że Horn jest wyspą.

   ---
   Z siedmiu żagli został tylko mały strzęp,
   Połamane nogi i rozbite łby
   Po to, by na własnym grzbiecie poznać te
   Everestu Oceanów wściekłe kły.
      
      Z Pacyfiku na Atlantyk wiódł nasz kurs,
      Przez Wyjące Pięćdziesiątki, tęgi sztorm,
      Na Pasażu Drake'a nocą straszył lód,
      Lewą burtą mijaliśmy Horn.

   ["Z PACYFIKU NA ATLANTYK" - EKT-Gdynia]
   ---

Doskonałym dowodem na bardzo ciężkie warunki panujące w tamtym rejonie jest fakt, że Arktykę, która znajduje się zaledwie 650 km po drugiej stronie "Drake Passage", odkryto dopiero w roku 1820.

W tradycjach marynarskich można znaleźć wzmianki o tym, że tym którzy opłynęli Horn wolno:
  • gwizdać na pokładzie, gdyż im nie groźny gniew bosmana
  • nosić złoty kolczyk w lewym uchu, które było skierowane na Horn w trakcie typowej wschodniej podróży dookoła Hornu
  • jeść z jedną nogą na stole
  • dla tych, którzy opłynęli również Przylądek Dobrej Nadziei, wolno było jeść obiema nogami na stole
Co do polskich wyczynów na Cape Horn, to pierwsza jednostka pod polską banderą zawitała tam 1 marca 1937 roku - a był nią "Dar Pomorza". Na kolejne odwiedziny spod znaku białego orła było trzeba czekać 36 lat - aż to Krzysztof Baranowski opłyną przylądek na swoi jachcie "Polonez" w trakcie samotnego rejsu dookoła świata - polecam książę "Droga na Horn".

[...]
Na trawersie Horn!
- Wielki Przylądku! Z szacunkiem i pokorą kłania Ci się masztem "Polonez". Chylę czoło przed Twoim majestatem, pełen zdumienia Twoją łaskawością. Drogę mamy za sobą długą i ciężką, ale cieszę się, że w końcu możemy Cię poznać osobiście. Wiesz o tym, że wieziemy ze sobą bagaż marzeń wielu ludzi, nie tylko żeglarzy. Spotykając nas dzisiaj, pozwalasz tym ludziom wierzyć, że i oni spełnią kiedyś swoje marzenia.
Horn milczy.
[...]

Było to 23 lutego 1973 roku. Tym samym rozpoczął się polski szturm na "everest" żeglarzy - 4 dni później zjawia się Aleksander Kaszowski na jachcie "Eurosie". Odrobinkę później - 26 marca - Cape Horn opływa Tomasz Zydler na jachcie "Konstanty Maciejewicz". I po niespełna roku "szczyt" zdobywają kolejne dwie jednostki "Otago" dowodzona przez Zdzisława Pieńkawe oraz "Copernicusie" pod dowództwem Zygfryda Perlickiego, które brały udział w regatach dookoła świata. Do dnia dzisiejszego udokumentowano opłynięcie Cape Horn przez 20 polskich jednostek.

Hubert Smusz