Etyka i Etykieta
Niestety jest tak, iż często spotykamy się z zachowaniem ludzi pływających pod żaglami, budzącym niesmak i pozostającym w całkowitej sprzeczności z tym, co zwykliśmy nazywać dobrym obyczajem żeglarskim. Wynika to w sporej części stąd, iż coraz więcej osób posiada jachty - większe i mniejsze - własne. I jak z samochodem: sześciotygodniowy kurs i na drogę. Umie się wtedy bardzo słabo kręcić kierownicą i odróżnia się od biedy pedał sprzęgła od pedału gazu. Nie ma natomiast nawyków nabywanych z czasem - i tu czasu nie da się oszukać. Tyle, że trzeba się o to starać, a nie pozostawać jedynie na etapie doskonalenia samego rzemiosła.
Wygląd i postawa załogi
Wygląd załogi świadczy o jachcie, wygląd jachtu świadczy o załodze. Załoga powinna być ubrana w wygodnie do pracy na jachcie; zaopatrzona w miękkie obuwie by nie drapać pokładu, z podeszwami o dobrej przyczepności; wyposażona w ubrania nieprzemakalne; posiadająca odpowiednią ilość ciepłej bielizny i swetrów; jeśli chodzi o swetry, zawsze trzeba wziąć o jeden więcej, niż wydaje się to potrzebne; jasne nakrycie głowy; jasne ze względu na ochronę głowy przed słońcem. I nakrycie głowy mocno siedzące na głowie. To są podstawy. Ważne jest by mimo trudnych warunków załoga możliwie zawsze, a już na wodach przybrzeżnych i w porcie zawsze wyglądała czysto i porządnie.
Zasadą stroju żeglarzy jest jego wygoda, zalety ochronne i możliwość łatwego utrzymania go w czystości.
Górna część ubioru (np. koszulka, sweter, bluza, kurtka sztormowa) - raczej pozbawione guzików i innych zapięć - chociaż w dzisiejszych czasach, oprócz standardowych sztormiaków - zaczęto coraz więcej robić kurtek sztormowych zapinanych we wszelaki sposób - no cóż, wyjątek potwierdzający regułę.
Spodnie wygodne, z obszernymi kieszeniami, dające się łatwo zsunąć w wodzie w razie przymusowej kąpieli.
Obuwie - tenisówki czy trampki o podeszwie dobrze trzymającej na mokrym pokładzie lub buty gumowe do kolan, również łatwe do zsunięcia w wodzie w razie niespodziewanej kąpieli. Absolutnie nie polecam chodzenia na boso po jachcie, mimo iż istnieje wielu zwolenników tego typu bycia. Mimo dobrej znajomości jachtu, na którym się pływa, przy jakimś szybkim, niespodziewanym ruchu czy skoku - łatwo można skaleczyć czy zranić, a to już - poza przykrością osobistą - duże utrudnienie techniczne w żegludze, to ujęcie sporego procentu sprawności żeglarzowi.
Na wodzie jest jednak chłodniej w nocy, niż się wydaje, zresztą i w dzień, przy wietrznej pogodzie, marznie się łatwo. A żeglarz zmarznięty i żeglarz skaleczony, to "pół żeglarza".
Na szkolnych statkach umundurowanie przybiera cechy tradycyjnego stroju marynarskiego ( w którym pamięć o admirale Nelsonie przywodzi czarny krawat i 3 paski na szerokim kołnierzu, symbolizujące zwycięstwa Nelsona: Abukir, Kopenhaga, Trafalgar). Co również charakteryzuje żeglarzy i jest cechą, do której żeglarstwo doprowadza, to brak pozy w ubiorze czy zachowaniu. I jeśli razi nas widok osób pozujących na wszelkiego typu piratów, włóczęgów, wilków morskich, czy - odwrotnie - wytwornych jachtsmanów (ale wszystko to i w każdą stronę z pewną przesadą), to rodzi się z poczucia pewnej szczególnej szlachetności tej odwiecznej sztuki i klasycznej dyscypliny sporu, jaką jest żeglarstwo.
Na jachcie:
- nie powinno się stać, załoga albo siedzi, albo pracuje ruszając się po pokładzie lub wreszcie odpoczywa: pod pokładem czy na pokładzie. Ten zwyczaj, czy ten nawyk wziął się zapewne z zakazu przesłaniania sternikowi widoku na kurs i na statek i z obawy przed utraceniem równowagi i ewentualnymi konsekwencjami tej sytuacji - w postaci np. wypadnięcia za burtę;
- nie moczy się za burtą rąk i nóg. Zwyczaj pochodzi zapewne z obaw żeglugi dalekomorskiej przed rekinami. Ale też nigdy nie wiadomo co jest pod wodą. Zwyczaj teraz bardzo zakorzeniony;
- nie wlecze się za burtą obijaczy i końców lin. Należy na to uważać, bo wygląda to niechlujnie i - właśnie - tak się nie robi, a właśnie z odbijaczami często się to zdarza, bo po szybkim manewrze odejścia zapomina się - bywa - o podciągnięciu ich na pokład;
- nie gwiżdże się w czasie żeglugi. Na dużych żaglowcach komendy były podawane gwizdkami i każdy dodatkowy gwizd mógł być źle zrozumiany przez załogę;
- tradycja, ale bardzo dobra: okazywanie szacunku kapitanowi. Kapitan zawsze (nawet na niewielkim jachcie, nawet w gronie bliskich przyjaciół) zajmuje "najwyższe" miejsce przy stole, rozpoczyna jedzenie - choć może od tego odstąpić na rzecz gości, kapitan też wznosi pierwszy toast;
- na dużych jachtach istnieje zwyczaj oddawania honorów kapitanowi i gościom wchodzącym na pokład świstawką bosmańską ("świst trampowy"). Świst powinien trwać od chwili wejścia na trap do momentu zejścia z niego;
- w porcie załogi jachtów winny przestrzegać przepisów i zarządzeń władz portowych i dostosować się do miejscowych obyczajów. Dobrze jest znać je przed wejściem do portu.
Spawa najważniejsza: załoga. Rejs żeglarski to współżycie ludzi, którzy są na to skazani. Mocne to słowo, ale bardzo prawdziwe. I to jest naprawdę sztuka przebyć całą wędrówkę pogodnie, bez kwasów, z uśmiechem i umiejętnością interesującej rozmowy na wiele tematów, i także umiejętnością milczenia, bo i ono jest bardzo często potrzebne tak dla odpoczynku, jak i dla rozładowania atmosfery. Pomyślmy więc o załodze. Rozważnie, spokojnie, trzeźwo.
Wygląd jachtu
Dojście jachtu do przystani czy do lądu wywołuje na ogół zaciekawienie i komentarz. Zwłaszcza w każdym porcie oczekują jacht i żeglarzy ciekawe i krytyczne oczy ludzi, zazwyczaj obytych ze sprawami wody i żeglarstwa. Śledzą uważnie każdy manewr, a później zaczynają lustrować cal po calu wszystkie elementy jachtu. I nie trzeba długiego przyglądania się, by stwierdzić, jacy to żeglarze na tym jachcie pływają. Natychmiastowe uznanie i sympatię budzi załoga jachtu, który lśni czystością, ma pięknie położony i nie podrapany lakier, świetnie wyczyszczone okucia, dobre i czyste żagle. I odwrotnie - jacht brudny, źle sklarowany jest na ogół podmiotem mało przyjemnych epitetów. Przeważnie - niestety - słusznych.
Pedanteria dowódcy jachtu i świetna, a niestety coraz rzadziej spotykana znajomość prac linowych i robót bosmańskich w połączeniu z prawdziwym zamiłowaniem do wykończenia każdego detalu w osprzęcie sprawia, że postronny, nieraz obcy żeglarz odczuwa szczerą satysfakcję na widok jachtu, gdzie każdy splot, zakończenie liny, węzeł, zwój, perfekcja w zmarlowaniu żagli i tysiąc innych szczegółów oglądanych z nabrzeża świadczy o wartości załogi, o jej podejściu do żeglarstwa.
Stosunki towarzyskie
Odpoczynek w porcie czy w innym miejscu, gdzie dobija się w czasie parodniowego pływania kilka jachtów - jest bardzo przyjemny pod warunkiem, iż załogi przestrzegają pewnych przyjętych przez żeglarzy norm.
Pierwsza z nich, to: Nie zawadzaj innym!!!
Oraz: Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe!!!!
- O ile nasz jacht cumuje czy kotwiczy obok drugiego jachtu - nikt nie powinien przeciwstawiać się przechodzeniu sąsiadów przez nasz pokład(np. dla wyniesienia cumy na ląd czy jakichkolwiek innych wymagających tej wędrówki czynności). Ale przy tym zawsze przestrzega się zwyczaju zwracania się do prowadzącego jacht z prośbą o pozwolenie wejścia na pokład.
- Pomoc ze strony załóg jachtów, które wcześniej już weszły do portu wobec jachtów nadpływających, należy do elementów grzeczności żeglarskiej.
- Swój jacht należy, w miarę możliwości, ustawić tak, żeby załoga nie musiała mimo woli zaglądać do wnętrza sąsiedniego jachtu. Także członkowie załogi, przechodzący w razie potrzeby przez cudzy jacht na ląd, powinni czynić to dyskretnie, bez krępowania sąsiadów, wybierając drogę przez część dziobową jachtu.
- Zamierzając wypłynąć we wczesnych godzinach rannych lub nocą dobrze jest zapytać sąsiadów kiedy oni chcą to uczynić i ewentualnie przecumować jacht poprzedniego dnia, żeby swoim odejściem o świcie nie budzić innych załóg.
- Zakładając ucho cumy swojego jachtu na poler, należy zawsze tak ją umieścić, aby znalazła się pod cudzymi, już założonymi linami.
Etykieta flagowa
Flaga - to każde barwne godło i zwiastun licznych wieści, nierozerwalnie związane z życiem wszystkich statków żaglowych. Służy mu i zdobi jednocześnie. Jej miejsce na jachcie ustala zwyczaj lub przepis, zwłaszcza jednak - zwyczaj. Rozróżniamy następujące rodzaje flag;
bandera - flaga, która jest znakiem przynależności państwowej okrętu, podnoszona zarówno przez okręty wojenne, jak i statki handlowe. Na okrętach wojennych bandera jest ich sztandarem - symbolem państwa. Banderę podnosi się co dzień o godz. 0800 i opuszcza się o zachodzie słońca. Na obcych wodach terytorialnych bandery nie opuszcza się o zachodzie słońca - nosi się ją także w nocy.
proporzec - specjalna flaga podnoszona w dni uroczyste na okrętach wojennych na drzewcu dziobowym.
proporczyk - specjalna flaga trójkątna lub czworokątna, podnoszona do topu masztu, oznaczająca przynależność danej jednostki pływającej do przedsiębiorstwa żeglugowego, zrzeszenia klubowego, klubu itd. Na okrętach wojennych proporczyk oznacza, że na jednostce zaokrętowany jest dowódca zespołu.
Na śródlądziu przyjęto nazywać proporzec klubowy banderą, co ze względów nomenklaturalnych jest błędem, natomiast zostało usankcjonowane przez prawo zwyczajowe.
Gala flagowa - wielka i mała - dekoracja statków handlowych, rybackich i sportowych w dni uroczyste flagami kodu międzynarodowego.
Gala banderowa - dekoracja okrętu wojennego w dni uroczyste banderami, proporcami i flagami kodu międzynarodowego.
Banderę na jachtach podnosi się w sposób następujący:
- jachty jednomasztowe:
- o ożaglowaniu gaflowym - pod pikiem gafla
- o ożaglowaniu bermudzkim - na rufie, na flagsztoku ustawionym pośrodku rufy lub przy prawej burcie - jachty wielomasztowe:
- o ożaglowaniu gaflowym - pod pikiem gafla
- o ożaglowaniu bermudzkim - na topie tylnego masztu - jachty płynące na silniku, na holu, stojące na kotwicy i w porcie - na rufie, na flagsztoku.
Banderę podnosi się:
- w dniu otwarcia sezonu żeglarskiego - na jachtach i na maszcie klubowym,
- z chwilą zaokrętowania kapitana,
- przy przekraczaniu linii mety w regatach lub w razie wycofania się z regat,
- o godzinie 0800, każdego dnia żeglugi lub postoju w porcie z załogą na pokładzie
Banderę opuszcza się:
- w dniu zakończenia sezonu żeglarskiego,
- z chwilą wyokrętowania kapitana,
- w momencie przekraczania linii startu w regatach ( to w teorii, bo w praktyce - równocześnie z sygnałem ostrzeżenia),
- o zachodzie słońca każdego dnia żeglugi i postoju jachtu w porcie z załogą na pokładzie
- na znak żałoby - banderę opuszcza się do połowy drzewca tylko w czasie postoju jachtu w porcie. W czasie żeglugi jacht niesie banderę opuszczoną do połowy masztu tylko wtedy, kiedy na pokładzie znajduje się ciało zmarłego. Jeżeli w obcym porcie panuje żałoba - należy i naszą banderę opuścić do połowy flagsztoku.
Jacht wchodzący na wody terytorialne i wewnętrzne polskie i obce, a także wychodzący z nich - musi mieć podniesioną banderę bez względu na porę dnia.
Wielka gala flagowa - podnosi się na jachtach stojących w porcie albo na kotwicy. Składa się z flak Międzynarodowego Kodu Sygnałowego i biegnie od dziobu przez top lub topy masztów do rufy. Ponieważ wielka gala symbolizuje opasanie kuli ziemskiej, trzeba "flagę kodu i odpowiedzi" powiesić pod dziobem, a koniec flaglinki obciążyć, żeby była zanurzona w wodzie. Podobnie należy postąpić z flagą na rufie. Kolejność flag: "flaga kodu i odpowiedzi", A, B, 1, C, D, 2, E, F, 3 itd - czyli dwie flagi literowe a następnie jedna cyfrowa.
Mała gala flagowa - podnoszona jest na jachtach w drodze, lecz bez żagli (na silniku) Gala przebiega wtedy poprzecznie. Układ flag - jak wyżej.
Czas podnoszenia i opuszczania gali jest taki sam jak bandery.
Salutowanie banderą (jachty śródlądowe):
- jacht wchodzący do obcego portu salutuje jachty w nim stojące;
- jacht wychodzący z portu salutuje jachty wracające do portu;
- jacht wyprzedzający salutuje jacht wyprzedzany;
- jacht płynący salutuje jacht na kotwicy.
Zwyczaje te zanikają i zastępowane są często pozdrowieniem ręką przez prowadzącego jacht. A często i tego nie obserwujemy. Szkoda; te i wszystkie wyżej opisane zwyczaje mają swoją wiekową tradycję i w sumie stanowią nie o snobizmie, lecz o trwałości zwyczaju żeglarskiego, co ma swoje piękno, swoją historię i stanowi nie tylko o znajomości tych form, ale też o dyscyplinie i o chęci podporządkowywania się całości spraw żeglarskich, a nie tylko sprawie byle jakiego przenoszenia się z miejsca na miejsce na łódce z żaglem, niezbyt słusznie nazwanej - w takim przypadku - jachtem.
Stąd apel i prośba do wszystkich żeglarzy: tych, co się jeszcze uczą i tych, którzy się już usamodzielnili, by wyżej przedstawiony zestaw form, zwyczajów i obyczajów był potrzebny nie tylko dla zdania egzaminu: by był codziennie, w czasie całego żeglowania, wcielany w życie, by stał się obyczajem a nie suchym obowiązkiem. Żeglarstwo to nie samo rzemiosło; to sztuka. Bardzo stara i szacowna. A sztuce należą się względy.